Paradoksy, którymi żyjemy w XXI wieku

Prof. dr hab. Ewa Bińczyk data: 03 marca 2022

XXI wiek – epokę antropocenu – dręczą paradoksy. Mają one bolesny wymiar etyczny i niepokojące skutki polityczne. Pierwsza sprzeczność dotyczy już samej etykietki, która miałaby określać nasze czasy. W słowie „antropocen” pojawia się antropos, czyli człowiek! Przyczyną destabilizacji systemów planetarnych jest tymczasem właśnie to, że człowieka i jego wartości stawialiśmy w centrum uwagi. To paradoks, który w debacie o wyzwaniach współczesności zaczyna ciążyć jeszcze przed wypowiedzeniem pierwszych słów. Zamiast planetarnej współodpowiedzialności, zamiast wrażliwości na splątanie losów ludzkości z metabolizmem Ziemi (wirusami, minerałami, bakteriami, lodowcami górskimi, wymierającymi gatunkami, czystą wodą, powietrzem, organizmami, które żyją w glebie) – my ciągle mówimy o człowieku. Mieliśmy przestać, ale nie umiemy.

Drugi paradoks polega na tym, że postulaty planetarnej korekty pojawiają się w czasach, kiedy środowiska już nie ma. Żyjemy w epoce utraty natury. Trudno o enklawy dzikiej, nietkniętej przyrody, nieskażonej wpływem cywilizacji. Uświadamiamy sobie konieczność wielkiej transformacji każdego aspektu naszych działań, lecz dawnej przyrody już nie ma. Dlatego w XXI wieku więcej mówimy o zarządzaniu szeregiem nieodwracalnych strat, niż o ochronie natury.

Kolejnym paradoksem antropocenu jest to, że w epoce hipersprawczości homo sapiens większość obywatelek i obywateli jest wobec kryzysu systemów planetarnych całkowicie bezradna. Wiemy jedynie, że tkwiąc w marazmie tracimy twarz. Wielu mieszkańców planety, szczególnie w krajach rozwijających się czeka rola ofiar zmiany klimatycznej, na przykład klimatycznych uchodźców. Dlatego mowa jest o nowym konflikcie klasowym w epoce człowieka, pisze się o emisjach luksusowych i emisjach na przeżycie. Bank Światowy podaje, że do roku 2050 140 mln osób czeka los uchodźców klimatycznych. Globalne ocieplenie do 2100 roku wyniesie 3,3°C Celsjusza, nawet wtedy, gdyby jakimś cudem udało się zrealizować cele paryskiego porozumienia klimatycznego ONZ z 2015 roku. Oznaczać to będzie konieczności wysiedlenia 275 mln ludzi, których domy zostaną zalane. Znikną z map państwa wyspiarskie. Na nowy reżim aberracji pogodowych nie będą przygotowani ludzie w ubogich krajach rozwijających się, bez systemów ubezpieczeń. W epoce hipersprawczości człowieka bezradność jest chlebem powszednim.

Epoka człowieka jest też określana mianem „zapóźnocenu”. Ważne decyzje i działania polityczne powinny zostać podjęte przedwczoraj: zmiany podatków i redystrybucja bogactwa, budowa infrastruktur niskoemisyjnych, odejście od subwencji dla paliw kopalnych, ukaranie odpowiedzialnych za kampanie dezinformacyjne dotyczące zmiany klimatycznej. Znajdujemy się wobec tego w trudnym położeniu epoki trybu pilnego. I właśnie w takich okolicznościach trzeba zdekarbonizować cały nasz świat. Potrzebujemy nowych infrastruktur, odejścia od paliw kopalnych i rozrywek wysokoemisyjnych. Należy budować kulturę „odklejenia” od ekranów, bo podtrzymywanie wszechobecnej infrastruktury cyfrowej również wiąże się z wysokimi emisjami gazów cieplarnianych. Potrzebujemy odejść od handlu na dalekie odległości, do którego tak intensywnie dążyliśmy w epoce globalizacji, bo i on jest wysokoemisyjny. Potrzebujemy wygaszenia sektora przemysłowej hodowli zwierząt, przede wszystkim produkcji czerwonego mięsa. Należałoby inaczej budować miasta, tak, aby nie faworyzowały aut kosztem transportu publicznego, pieszego przemieszczania się, czy ruchu rowerowego. Musimy inaczej mieszkać, inaczej powinien wyglądać nasz zwykły dzień, inaczej dojeżdżać do pracy, inaczej pracować, inaczej korzystać z energii. Potrzebujemy wystudzić też wzrost w społeczeństwach najbogatszych, wyhamowując ich zasobożerność i paliwożerność.

Taka skala wyzwań wymaga ostrożności, spokoju stopniowo uczącego się społeczeństwa, które rozważnie eksperymentuje z rozwiązaniami po to, żeby nie wprowadzać ich kosztem najsłabszych, by nie podsycały konfliktów. Jak mamy to wszystko osiągnąć? Rodzi się pokusa, by wprowadzać klimatyczne stany wyjątkowe i ogłaszać alarmy klimatyczne. Jest to w pełni zrozumiałe, a zarazem politycznie niebezpieczne. Polityka najbliższych dekad będzie wymagała niebywałej przezorności, klasy i mądrości od naszych decydentów. Czy w dobie narastających tendencji populistycznych i niechęci wobec establishmentu mamy nadzieję, że politycy taką mądrością i klasą się wykażą? To paradoks – projektować wyważone eksperymenty w atmosferze presji i epoce trybu pilnego.

Wreszcie, paradoksem antropocenu jest także to, że sama skala i złożoność problemu paraliżują. Wyniki badań przyrodoznawców wywierają „narkotyzujący efekt”. Społeczeństwa stawiają w tej chwili czoła problemom depresji klimatycznej, wycofania się, bierności. Tkwimy w pewnym stuporze. Ale nie czas na marazm, bo XXI wiek musi się stać areną ambitnych zmian i dalekosiężnych działań. Stawką w grze jest „przyszłość w ogóle”. I oto piąta paradoksalna struktura antropocenu. Skąd wykrzesać entuzjazm? Jak doprowadzić do bojkotu marazmu, by udało się zaaranżować przetrwanie? Jak zmobilizować masowy ruch społeczny i polityczny na rzecz proklimatycznej korekty naszych gospodarek? Czy uda się na czas wymyśleć całkiem nową przyszłość: bezemisyjną i bardziej sprawiedliwą? Czyż to nie paradoks: desperacko szukać optymizmu i żywić nadzieję w epoce utraty przyszłości, kiedy wszystko wskazuje na to, że nadzieja nam się nie opłaca?

...
Prof. dr hab. Ewa Bińczyk

Prof. dr hab. Ewa Bińczyk pracuje w Katedrze Filozofii Praktycznej w Instytucie Filozofii UMK w Toruniu. Zajmuje się współczesną filozofią środowiskową, założeniami filozoficznymi ekonomii ekologicznej dewzrostu, filozofią nauki, studiami nad nauką i technologią i kontrowersjami w nauce. Członkini Rady Naukowej IFiS PAN, Komitetu Prognoz PAN, Rady Ekspertów Koalicji Klimatycznej i Rady Fundacji Edukacji Klimatycznej. Współpracuje z Fundacją Funduszu Pomocy Studentom (ekoKoalicja na rzecz ekoUczelni).

Jest autorką książek: Socjologia wiedzy w Biblii (Nomos 2003), Obraz, który nas zniewala (Universitas 2007), Technonauka w społeczeństwie ryzyka (UMK 2012), a także Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu (PWN 2018).

Ostatnia książka w 2019 roku była nominowana do Nagrody im. Długosza, a także wskazana jako jedna z „20 książek do czytania w XXI wieku” (Lista Międzynarodowego Czytania akcji „Polityki” i Teatru Studio, wrzesień 2019). W 2021 roku książka ukaże się w języku rosyjskim (w wydawnictwie The New Observer).

Współautorka pracy Modeling Technoscience and Nanotechnology Assessment (Peter Lang 2014), współredaktorka wyboru tekstów Studia nad nauką oraz technologią (UMK 2014) oraz Horyzontów konstruktywizmu. Inspiracje, perspektywy, przyszłość (UMK 2015). Stypendystka Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (2005), Fundacji Fulbrighta (2006-2007), laureatka stypendium tygodnika „Polityka” „Zostańcie z nami” (2010). W semestrze zimowym roku 2016 visiting scholar na Uniwersytecie Harvarda (Department of History of Science). W sierpniu 2021 współprowadząca seminarium na Forum Europejskim w Alpbach.