Co nam daje wspólnota protestu?

Dr Justyna Struzik; Instytut Socjologii data: 27 kwietnia 2022

Wiosną 2020 roku prowadziłam w Instytucie Socjologii UJ kurs „Socjologia ruchów społecznych”. Ze względu na pandemię koronawirusa zajęcia odbywały się zdalnie. Jedno ze spotkań poświęcone zostało różnym formom oddolnego mobilizowania się w dobie restrykcji związanych z pandemią. Poprosiłam studentów i studentki, aby przygotowali przykłady różnych działań zbiorowych z tego okresu, które obserwowali lub w których sami uczestniczyli – mogły to być formy samoorganizacji w internecie, ale także nowe sposoby manifestacji i protestów, które „omijały” rządowe restrykcje dotyczące zgromadzeń publicznych. Interesowało nas wówczas to, w jakim stopniu pandemia, a także ograniczenia z nią związane, może być postrzegana jako katalizator samoorganizacji. Rozmawialiśmy o Widzialnej Ręce, Młodzieżowym Strajku Klimatycznym, „kolejkowych” protestach w związku z próbami ograniczenia praw reprodukcyjnych kobiet oraz o wirtualnych marszach równości.

Jako że wcześniej badawczo zajmowałam się ruchami queerowymi w Polsce i tym, w jaki sposób ramy (a więc produkowane przez ruchy idee scalające działania) mobilizują do włączenia się w aktywizm i przeprowadzenia zmiany społecznej, także i tym razem najbardziej interesował mnie ruch LGBTQ+. Przyglądając się działaniom podejmowanym na wiosnę w polu praw osób LGBTQ+ i zestawiając je z wcześniejszymi akcjami, analizowałam obserwowane przeze mnie rozczarowanie, frustrację oraz brak wiary w możliwość zmiany przez pryzmat „queerowego zmęczenia” (ang. queer fatigue), wzmocnionego dodatkowo przez pandemię. Zajęcia zainspirowały mnie do pójścia dalej, do głębszego przemyślenia, co tak naprawdę mam na myśli, gdy mówię o queer fatigue. Definiowałam wówczas to pojęcie głównie przez pryzmat emocji, jakie chronicznie towarzyszą zaangażowanym osobom queerowym. Nowe formy queerfobii1 w przestrzeni publicznej – za takie uznać można na przykład „strefy wolne od LGBT” – oraz brak wyraźnych zmian w ochronie praw osób LGBTQ+ na przestrzeni lat w konsekwencji sprawiały, że trudno było utrzymywać „queerowy ferment” na nieprzerwanie wysokim poziomie. Zainspirowana pracami Jacka Halberstama i jego wywrotowym podejściem do pojęcia porażki, chciałam eksplorować to pojęcie dalej, pokazując, że zmęczenie, porażka to immanentne cechy każdej rebelii.

Sytuacja jednak uległa zmianie. W lecie 2020 roku akcje protestacyjne przeciwko queerfobicznej kampanii prezydenckiej Andrzej Dudy, działania kolektywu Stop Bzdurom, masowe protesty w geście solidarności z osobami queerowymi doświadczającymi przemocy policyjnej zmusiły mnie do przedefiniowania ram myślenia. To, co było dla mnie nie do pomyślenia kilka miesięcy wcześniej, stało się teraz nową rzeczywistością. Queerowe wrzenie 2 wróciło. Pojawiły się hasła solidarności, oddolnej mobilizacji, gesty niezgody na trwającą systemową przemoc ze strony instytucji państwa. W pewnym sensie wydarzenia te były dla mnie „socjologicznym przebudzeniem”, bo zaczęłam pytać nie tylko o to, dlaczego ferment powrócił, ale także o znaczenie kolektywnej wspólnoty (nawet jeśli chwilowej, ulotnej) i o zmieniające są relacje pomiędzy obywatelkami i obywatelami a państwem.

Co więc takiego pokazały protesty z lata 2020 roku? Sądzę, że jednym z głównych wniosków może być myśl o radykalnej solidarności i byciu razem. Uczestniczenie w manifestacji, tworzenie kolektywu, wspólne działania pozwalają przełamać choćby na chwilę poczucie wyobcowania, pozwalają okazać troskę i budować relacje. Afektywny wymiar ruchów społecznych bywa czasem przeoczany, zwłaszcza gdy nakładamy na nie teorie racjonalizujące nasze decyzje o społecznej partycypacji. Ale ruchy społeczne, protesty, manifestacje stają się przecież areną do wyrażenia niezgody, sprzeciwu wobec istniejących niesprawiedliwości, a przez swoją emocjonalność pozwalają kolektywnie nazwać to, o co się walczy. Uwspólnione emocje dają możliwość realnego zawalczenia o zmianę – są ważne indywidualnie, w biografii każdej osoby zaangażowanej w działania zbiorowe, ale są też ważne na poziomie politycznym, bo pozwalają konfrontować doświadczaną niesprawiedliwość z wyobrażoną, możliwą przyszłością. Pozwalają tworzyć nowe, konieczne utopie.

Inną istotną myślą wyłaniającą się z obserwacji omawianych wydarzeń jest dostrzeżenie bezpośredniego nazwania przemocy państwa. Hasło krzyczane przez protestujących – Kiedy państwo mnie nie chroni, swojej siostry będziemy bronić – mówi nam o dwóch istotnych kwestiach. Po pierwsze, pokazuje, że queerowe aktywistki i aktywiści, a także dołączające do nich osoby z innych ruchów, aktywnie odrzucają państwo i jego instytucje, nie zgadzając się dłużej na pomijanie, wykluczanie czy wyśmiewanie. Ten wyraźny sprzeciw pokazuje nam państwo w nowym świetle, skłania do pomyślenia o nim inaczej, do wyobrażenia sobie alternatyw. Po drugie, i być może istotniejsze, protesty te uczą nas, że źródło wzajemnej troski może leżeć gdzie indziej, może znajdować się poza państwem – w oddolnym samoorganizowaniu się, we wspólnym wypracowywaniu alternatywnych form wzajemnej ochrony, że radykalna solidarność wymaga wyjścia poza uznawaną często za oczywistą ramę relacji państwo-obywatele.

Protesty, o których piszę, stały się swoistym preludium do ulicznych manifestacji na jesieni tego samego roku w związku z wprowadzoną restrykcją prawa antyaborcyjnego. Podobnie jak latem, tak i jesienią wyszły na ulice osoby należące do różnych ruchów. Ta tymczasowa wspólnota pozwala nam zobaczyć politykę w innym świetle. Queerowy filozof Guy Hocquenghem występował przeciwko piramidalności pragnień: nie zgadzał się na uznawanie jednych za istotniejsze od innych, na ich uporczywe rozdzielanie i odgradzanie od siebie. Przekładając tę myśl na działania kolektywne, możemy przyglądać się obecnym ruchom przez pryzmat ich zmienności, dynamiczności, przekraczania granic, ale także rozpoznawać momenty powstawania chwilowych wspólnot protestu, aby pokazać, że przyszłość może być pomyślana inaczej, w oparciu o nową solidarność i podmiotowość, które wykraczają poza wąsko definiowane grupy interesu. Warto!



1 Przez queerfobię rozumiem rozmaite fobie kierowane w stronę społeczności LGBTQ+, w stronę zarówno tych osób, które utożsamiają się na przykład z byciem gejem lub lesbijką, jak i tych, którzy te tożsamości przekraczają.

2 Odnoszę się tu do pojęcia effervescence collective wprowadzonego przez Emila Durkheima.

...
dr Justyna Struzik

jest adiuntką w Instytucie Socjologii UJ. Pracę doktorską poświęciła mobilizacji queerowej w Polsce. Jej książka Solidarność queerowa została nagrodzona jako najlepsza książka genderowa przez Polskie Towarzystwo Genderowe w 2020 roku, a w 2021 roku otrzymała Nagrodę im. Stanisława Ossowskiego. Szczególnie interesują ją oddolne mechanizmy nawigowania kryminalizacji. Posiada doświadczenie w realizacji projektów badawczych z wykorzystaniem metody jakościowej oraz opartych na współpracy z organizacjami pozarządowymi.